Nie samą modą człowiek żyje… Serio? Da się? DA!

2 dni temu pożegnałam się z magiczną dwójką z przodu zwiastującą szaleńcze lata studenckie, panieńskie… dzięki moim przyjaciółkom ze studiów było one cudowne 😊 Przyszedł czas na zaprzyjaźnienie się z trójeczką. Mój mąż w dniu moich urodzin, szukał zmarszczek na mojej twarzy, hmm… coś mu nie poszło 😊 Na szyję nie patrzył bo nie wiedział który to podbródek a która to szyja. Dziękuje za komplement 😉

Odnosząc się do dzisiejszego wpisu zapewne nie jedna osoba mogłaby mi zarzucić, że przesadzam, że teraz po 30-ce to nadal trwa „high life”… OK ale ja to widzę inaczej. Jestem tradycjonalistką, dla mnie w wieku 30 lat to powinnam już mieć męża i  trójkę dzieci. Tak! serio mówię ale czasy się nam pozmieniały. Teraz każdy biegnie i goni za karierą, „piniondzem”, wolnością, niezależnością… po co? Kiedy w wieku 40 lat inni będą się oglądać za siebie i zastanawiać co przegapili, dlaczego nie założyli rodziny albo dopiero wtedy zmęczeni życiem będą wyrzucać pampersy do kosza, ja będę przeżywać swoją drugą młodość i będzie się ona ciągnęła aż do samego końca😊 Wyruszymy wtedy w podróż dookoła świata, a co! Dzieci będą już odchowane, także będziemy mieć więcej czasu dla naszej dwójki. Naprawdę nie ma co odkładać ważnych spraw na później. Człowiek widzi dopiero jakie to szczęście posiadać, męża/żonę i dzieci w momencie kiedy je już ma… nie ma nic wspanialszego! Ja rozumiem i wiem, że są różne sytuacje gdzie jest trudno o taką decyzję ale jeśli się kocha drugiego człowieka, chce się z nim być to łatwo jest ominąć te przeszkody, które stoją nam na drodze. I najważniejsze jest to aby pozbyć się wymówek. Są straszne, towarzyszą nam człowiekom na każdym kroku. Nie bo to…. Nie bo tamto…. a weź to „nie bo” zostaw lotnikom!

 

Teraz najważniejsze dla mnie: skończyłam 30 lat i lata młodości mam za sobą jak i przed sobą. Osiągnęłam to o czym marzyłam, jestem spełnioną żoną i matką a to wszystko przed 30!

 

Dziękuje! 😊

 

 

 

­