CZARNY PIĄTEK. oszczędność czy ściema?

 

Nie od kozery tytuł tego posta napisałam po polsku, ponieważ nieuchronnie zbliżający się „BLACK FRIDAY” nie ma nic wspólnego z naszym polskim czarnym piątkiem. Dlaczego?
Ponieważ zniżki nie są tak spektakularne jak za Oceanem, sięgają u nas najczęściej góra 30 procent. A szum robiony wokół tego „wydarzenia” jest ogromny!

Zacznę od tego, co to jest i skąd się wzięła nazwa BLACK FRIDAY?

W Stanach Zjednoczonych jest taka tradycja już od ponad 60 lat, że piątek po Święcie Dziękczynienia tradycyjnie jest dniem największych w całym roku wyprzedaży! Amerykanie kupują wszystko co tylko się da, a kolejki przed największymi sklepami ustawiają się od dwóch dni. Przeceny tam sięgają 90 procent i ci, którzy chcą jako jedni z pierwszych dostać się do marketów, przed wejściem rozbijają namioty! I co ciekawe największe wzięcie ma sprzęt elektroniczny i AGD. Na ten dzień Amerykanie czekają cały rok i tutaj się im nie dziwię. Właściciele sklepów tego dnia odnotowują największy przychód w całym roku. A ci co pracują w biurach dostają od swoim szefów dzień wolny na zakupy! WOW😊
Jakiś czas temu zastanawiałam się w ogóle skąd nazwa na to wydarzenie i powiem Wam , że jest kilka teorii na ten temat. Najwcześniejsze doniesienia pochodzą z lat 50, kiedy to w piątek po Dniu Dziękczynienia Amerykanie masowo dzwonili do swoich prac i mówili, że zachorowali. Miał to być sposób, by przedłużyć sobie weekend do 4 dni😊 Kolejna teoria mówi, że nazwa Black Friday wywodzi się ze slangu policyjnego. Dla stróżów prawa tłumy ludzi szturmujących sklepy wielokrotnie okazywały się sporym problemem. Mieli wówczas najwięcej interwencji. Trzecia najbardziej prawdopodobna teoria wzięła się od czarnego atramentu, którym sprzedawcy zapisywali swoje zyski, które miały się pojawiać właśnie w tym okresie, bezpośrednio poprzedzającym święta Bożego Narodzenia.

A jak wygląda w Polsce Black Friday?

Nie jest żadną tajemnicą, że od kilku lat branża handlowa w Polsce usiłuje zaszczepić tą nową tradycję. Jak dotąd bezskutecznie i mówiąc delikatnie, szału nie ma!
A obniżki cen głowy nie urywają. Wiele sklepów oferuje mało chodliwe resztki towarów, których nie udało się sprzedać przez wiele miesięcy a my się dajemy na to nabrać, że jest super okazja kiedy wciskają nam szajs. Wygląda to tak, masa ludzi przewijająca się przez sklepy i niewielkie promocje, a jeśli już znajdziemy coś z konkretną przeceną to jest to zupełnie niepotrzebny nam badziew, który nawet wstyd byłoby sprezentować najbliższym. Szaleństwo to trwa zazwyczaj przez cały weekend i kończy się we wtorek bo oczywiście jeszcze w poniedziałek trzeba coś dosprzedać i sztucznie wykreować wydarzenie pt. CYBER MONDAY. Wtedy to niby specjalne promocje przygotowują sklepy internetowe, czyli wszystkie te które mają swoje sklepy stacjonarne oraz takie typu Zalando, Answear, eObuwie, BonPrix, etc. Wiele sklepów łączy Black Friday i Cyber Monday w cały tydzień wyprzedaży i promocji. Każdy chce być pierwszy i przed konkurencją, więc pojawia się mnóstwo „falstartów”, które pogłębiają chaos w warstwie reklamowej. Ja nie od dziś obserwuję polski rynek „promocji” ( bliscy się śmieją, że to moje drugie imię 😉) i uwierzcie mi, zniżki czy wyprzedaże mamy przez cały rok. Taki Black Friday to marketingowa ściema. Co więcej, żadna firma czy sieć handlowa w Polsce nie chwali się obrotami uzyskanymi w Czarny Piątek. Przypadek? Można się więc domyślać, że nie bardzo jest czym. Co więcej! Każdego roku firmy takie jak Deloitte, Dealavo i Google przeprowadzają analizy dotyczące Black Friday w Polsce i wg nich coś takiego na naszym rynku nie istnieje.
Podam Wam za przykład analizę cen przeprowadzoną w 2016 roku. Objęła ona raptem 800 sklepów internetowych – tych najpopularniejszych. Z tej analizy czyli ze „Świątecznego barometru cenowego” wynikało, że obniżki związane z Black Friday oraz Cyber Monday, nie były tak duże jak mogłoby to wynikać z przekazów reklamowych i marketingowych poszczególnych sklepów. Co jest najlepsze i da się to zaobserwować w momencie kiedy znasz dobrze asortyment sklepu, że część z nich podwyższała ceny na Black Friday (na wybrane produkty) licząc, że konsumenci nie zorientują się, że ceny zostały podniesione!!! Z analizy wynikało również, że ceny produktów w Black Friday oraz Cyber Monday były bardzo podobne.

Krótko podsumowując, nie dajcie się nabrać na ten bełkot marketingowy. Tym bardziej, że już od grudnia ruszą „kolejne oferty promocyjne” MID SEASON SALE mające podobne rabaty 20-30% i w końcu tuż przed świętami Bożego Narodzenia zimowa wyprzedaż >30%. Na te ostatnie warto poczekać 😊

 

e.