Kierunek PHI PHI ISLAND

Kolejnym punktem naszej podróży po Phuket było odwiedzenie dwóch małych wysp tzw. PHI PHI ISLAND, które składały się z Phi Phi Don i Phi Phi Leh (ta nie jest zamieszkała). Z Phuket dostaliśmy się tam promem, podróż miała trwać 2h. Dzień wcześniej zarezerwowaliśmy bungalow Rantee View Bungalow nad samym wybrzeżem (Rantee) na wyspie Phi Phi Don z dala od centrum wyspy, które jest bardzo imprezowe. Po dotarciu na wyspę miał czekać taj, który był wysłany po Nas z naszego ośrodka, ale niestety nie udało nam się zdążyć (podróż jednak trwała prawie 3 h) i już naszego transportu do bungalowu nie było. Na domiar złego zaczęło dość mocno podać, także szukaliśmy taxówki, jednak okazało się, że na wyspie nie ma taxówek 😊 są tylko taxi-boat i do naszego ośrodka dojazd jest możliwy tylko drogą morską. Nikt nie chciał Nas zawieźć na nasze wybrzeże, dopiero po jakimś czasie spotkaliśmy taja, który miał płynąć popołudniu w okolice naszego ośrodka i miał nas zabrać, także nie marnując czasu poszliśmy się przespacerować i coś zjeść! A jedzenie tajskie jest pyszne, więc to nam wynagrodziło naszego „pecha”. W końcu udało nam się wsiąść do łódki i popłynęliśmy w kierunku Rantee. Podróż trwała ok. 30-40 min, bo jeszcze w międzyczasie nasz „kierowca” musiał zatankować łódź, a stacja z benzyną znajdowała się na… środku zatoki! 😊 Gdy dotarliśmy na miejsce, byliśmy trochę zaskoczeni, bungalow wyglądał troszkę lepiej na zdjęciach, gdy robiliśmy rezerwację, tutaj zobaczyliśmy, że było kilka nieszczelności w oknach, wiec obawialiśmy się robactwa, ale o dziwo podczas całego pobytu ich nie było. Tak więc, zostawiliśmy swoje rzeczy w bungalow’ie i poszliśmy sobie pospacerować. Na tej części wyspy było 9-ciu turystów!!! Panowała totalna cisza i spokój, był słaby zasięg i brak internetu! Totalna dzicz, ale jaka cudowna. Tylko jedno cisnęło się nam na usta… chwilo trwaj!

Na drugi dzień rano obudził Nas piękny wschód słońca. Nasz bungalow był umiejscowiony przy samym brzegu wody, a łóżko było naprzeciw dużego okna, więc widok wschodzącego słońca w takich warunkach był czymś pięknym! Tego dnia mieliśmy wykupioną wycieczkę na drugą wyspę Phi Phi Leh, także po śniadaniu czekała na Nas taxi-boat, którą popłynęliśmy do centrum wyspy. Nasza wycieczka zaczęła się od snurkowania, gdzie mieliśmy podziwiać podwodny świat roślin i zwierząt jednak w naszym odczuciu zdecydowanie barwniejsza rafa jest w Egipcie. Kolejnym punktem, była plaża „Maya Bay”, słynna z filmu „Niebiańska plaża” z Leonardo Di Caprio. Samo dostanie się na tą wyspę było ekstremalne, ponieważ nie podpłynęliśmy do niej od strony powiedzmy centralnej, czyli tam gdzie wszystkie łodzie podpływają a zaczęliśmy ją eksplorować z drugiej strony. Najpierw musieliśmy podpłynąć kajakiem do skał i stamtąd wspinaliśmy się po linie, aby dostać się na wyspę. Później jeszcze przechodziliśmy przez most linowy nad wodą. Megaaa fajna przygoda😊 A plaża naprawdę piękna, jak z BAJKI, jednak natłok turystów i łodzi trochę psuje efekt. Trochę się pokąpaliśmy, porobiliśmy fotki i wróciliśmy na statek pokonując tę samą trasę, po czym udaliśmy się na plażę małp. Jako pierwsi tam dotarliśmy kajakiem, także chwilę nacieszyliśmy się małpkami sam na sam. Ostatnim etapem naszej wycieczki było odwiedzenie wyspy Bamboo Island. Duża ładna plaża i pomimo, że było pełno turystów na niej to i tak można było znaleźć własny kąt 😊 Po powrocie na Rantee poszliśmy na kolację i po niej wyruszyliśmy jeszcze w „góry”, aby móc zobaczyć punkt widokowy na całe Phi Phi Don. Powrót był ciężki, bo nie dość, że zaczęło grzmieć to jeszcze zejście było bardzo strome. Zdecydowanie łatwiej się wchodziło.

To była jedna z najgorszych nocy w moim życiu. Nie dość, że w nocy była straszna burza, grzmoty, błyski to jeszcze bałam się, że nadejdzie tsunami (chwilę przed wyjazdem stwierdziłam, że trzeba obejrzeć film „Niemożliwe” opowiadający o tsunami w 2004 roku, które dosięgnęło Tajlandię). Także miałam ciężką noc… Od rana było szaro i zanosiło się na deszcz, jednak po jakimś czasie rozpogodziło się i wyszło słońce. To był dzień w którym opuszczaliśmy Rantee. Pakując się nagle zauważyłam, że coś leży przy łóżku, pytam męża co to jest… a on z lekkim przerażeniem, że to „jakaś roślina”. Nie bardzo chciała mu uwierzyć, więc założyłam okulary podeszłam bliżej i mi serce zamarło… leżał tam zdechły pająk taki na pół dłoni, a nóżki miał grubości cienkiej łodygi jakiejś rośliny. Mam nadzieję, że po Nas w nocy nie chodził!!! Dobrze, że to był nasz ostatni dzień w tym miejscu, bo ja bym już tutaj nie spała! Po śniadaniu miało podjechać po nas taxi ale jak zwykle się spóźniło. Groteskowa była to sytuacja, bo płynęła z nami para Rosjan, którzy zaznaczali że muszą zdążyć na prom, który płynie do Krabi gdzie mają samolot, właścicielka zapewniła ich, że to najszybsza łódka w okolicy, niestety w połowie drogi zepsuł się silnik, więc czekaliśmy na samym środku zatoki „ na ratunek” 🙂 Po kilkunastu minutach przypłynęła druga łódź i na pełnym, kołyszącym morzu przerzucaliśmy bagaże i przesiadaliśmy się do łodzi. Płynąc do portu fale kilka razy nas przekręcały, tak że miało się wrażenie, że zaraz przewróci naszą łódź – ja to non stop piszczałam 😊 Kiedy dotarliśmy do portu czekał już na Nas statek, który zabrał Nas do… ale to już kolejnym odcinku…

Poniżej fotorelacja :

Tak Nas przywitało Phi Phi Don
Tak Nas przywitało Phi Phi Don
Phi Phi Don
Phi Phi Don
Phi Phi Don
Stacja benzynowa na środku zatoki
W tle plaża Long Beach
Rantee Beach – po lewej stronie w samym środku nasz bungalow
Rantee Beach
Wschód słońca – taki widok z bungaow
Rantee Beach
Rantee Beach
Phi Phi Don – port
Phi Phi Leh
Phi Phi Leh
Snurkowanie przy Phi Phi Leh
Plaża Maya Bay
Maya Bay
Maya Bay
Maya Bay
Maya Bay
Monkey Island
Monkey Island
Bamboo Island

 

 

Kisses
E.